Osiedle Zacisze w warszawskiej dzielnicy Targówek
Blog > Komentarze do wpisu
"Zacisze pełne bobrów"
Zaciszańskie bobry, o których była już tu mowa, robią się sławne. We wczorajszym stolecznym dodatku do "Dzienika" poświęcono im artykuł.

Urzędnicy i mieszkańcy Targówka mają dość gryzoni
ZACISZE PEŁNE BOBRÓW
Ledwie dziesięć minut jazdy samochodem od centrum, na tyłach olbrzymiego osiedla Zielone Zacisze, zamieszkała rodzina bobrów. Mieszkańcy narzekają, bo zwierzęta ścinają drzewa i robią tamy, przez które spokojny kanałek wylewa i podtapia piwnice. Władze Targówka chcą się rozprawić z gryzoniami.
Bobry w dzielnicy pojawiły się przed dwoma laty. Najpierw zamieszkały w lesie na granicy Targówka z Rembertowem. Jednak w zeszłym roku przeniosły się kilka kilometrów dalej, na Zacisze. - Ścięły dwa olbrzymie modrzewie, dwie wiśnie i podgryzły mnóstwo drzew, które potem uschły - wylicza Ryszard Kordek, mieszkaniec ul. Drewnowskiego.
Podczas czyszczenia Kanału Bródnowskiego robotnicy zlikwidowali trzy tamy. Ale właśnie powstała kolejna, w odnodze kanału. Zapora podniosła poziom wody o kilkadziesiąt centymetrów.
Żeby utrudnić bobrom ścinanie drzew, mieszkańcy oplatają konary metalowymi siatkami i drutami. Skutkuje, ale tylko na jakiś czas. - Brzozę zaczęły podgryzać nad zabezpieczeniem. Jak ją przewrócą, to poleci na zaparkowane auta - mówi mieszkający nad kanałem Jerzy Gański. Nie wiadomo, ile dokładnie jest bobrów, bo żerują głównie w nocy. Ale ostatnio pojawiają się także w dzień. - Raz z sąsiadem naliczyłem siedem sztuk - mówi Ryszard Kordek.
Mieszkańcy o problemie zaalarmowali władze dzielnicy. W przyszłym tygodniu szukać bobrów będzie specjalna komisja złożona z przedstawicieli dzielnicowych biur infrastruktury i ochrony środowiska. - Jeśli okaże się, że są bardzo uciążliwe, to trzeba je będzie odłowić - mówi Rafał Lasota, rzecznik dzielnicy.
Okazuje się jednak, że odławianie bobrów jest bardzo trudne i do tego nieskuteczne. Zajmuje się tym tylko jedna grupa działająca w suwalskim oddziale Polskiego Związku Łowieckiego. Złapanie jednego zwierzaka kosztuje kilkaset złotych. - Ale jeśli miejsce obfituje w pożywienie, to szybko zasieli je inna rodzina - mówi dr Andrzej Czech, biolog specjalizujący się w bobrach.
- Bardziej skuteczne może być oszukiwanie bobrów - radzi dr Czech. Polega ono na montowaniu w tamie specjalnych syfonów, które przepuszczają wodę. - Zdezorientowane zwierzaki nie wiedzą, w którym miejscu przecieka ich budowla i rezygnują z jej budowy - tłumaczy.
Jest też trzecie rozwiązanie: zrobienie z bobrów lokalnej atrakcji. - W samym centrum Wiednia wokół naturalnych żeremi powstała ścieżka ekologiczna i muzeum bobra. Przyciąga tłumy turystów - podpowiada dr Czech.
[Jakub Chełmiński, "Dziennik", 29.09.2006]

sobota, 30 września 2006, margala

Polecane wpisy

  • Prof. Jan Kieniewicz o Zaciszu cz.2

    Prof. Jan Kieniewicz – spotkanie w Domu Kultury, kwiecień 1990 Wyjątkowy czas w historii Zacisza zaczął się z mojej perspektywy na wiosnę 1989 roku - w m

  • Prof. Jan Kieniewicz o Zaciszu cz. 1

    Zamieszkałem na Zaciszu przypadkiem. Gdy w latach siedemdziesiątych starałem się o powiększenie powierzchni mieszkalnej okazało się, że Uniwersytet ma możliwość

  • www.zacisze.info

    Bieżące informacje z osiedla znajdziesz na stronie www.zacisze.info

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: